Artykuły


SZKLANKA ELIKSIRU
Są tu już czternaście dni. Jutro kończą turnus i wyjeżdżają. Wytrwali. Po ich roześmianych twarzach i pełnych energii ruchach można by wnioskować, że odpoczęli, zrelaksowali się, odmłodnieli. Tylko jak mogli dojść do tego stanu nie jedząc niczego przez dwa tygodnie?

CAŁA POLSKA W JARNOŁTÓWKU
- Jestem tu pierwszy raz - zaczyna Anna, kobieta w średnim wieku. - Przyjechałam, żeby się oczyścić z toksyn. Żyjemy niezdrowo, odżywiamy się niezdrowo. Na co dzień nie wiem czego z czym nie łączyć, żeby nam nie zaszkodziło. Teraz już wiem. Do rozmowy włącza się mężczyzna z drugiego końca sali. Jest tylko nieco starszy od swojej przedmówczyni. Przyjechał tu z Gdyni. Na pytanie czy nie ma bliżej podobnego ośrodka i turnusu odpowiada: - Są, ale ten jest najlepszy. Poza tym nie było szans, żebym wytrzymał kilkanaście dni bez jedzenia będąc w okolicach Trójmiasta: albo ja bym odwiedził dom, albo rodzina mnie, sprawdzając, czy wszystko jest dobrze i...czy dobrze nie karmią. Najbliżej mnie siedzi szczupła i wysoka pani. To Anna z Warszawy, z zawodu sędzia. - Ja już mam doświadczenia z tego typu turnusami. Byłam na kilku. - Ma więc pani skalę porównawczą... - mówię. - Tu nie ma skali porównawczej - odpowiada natychmiast. - To tak jakby chciała pani porównać Nowy Jork i Popielawki (zastanawiam się, gdzie to jest i czy na pewno należy tego szukać na mapie). Co tu jest takiego nadzwyczajnego, czego nie można znaleźć gdzie indziej? Opiekuńczość, troskliwość, kompetencję - tłumaczy porównanie. Pytam o to samo młodą, ładną brunetkę. - To nasza miss foto - rzucają pozostali. Dziewczyna rzeczywiście zasługuje na taki tytuł, ale wziął się on raczej od kierunku, który studiuje - fotografii: - Chciałam się odchudzić - mówi. - Nie mów. Nie chciałaś starego samego puścić - przerywa znów ktoś. - Ja bardziej ciągnęłam tatę niż tata mnie - śmieje się. - Schudłam 9,5 kg, a przygotowując się na 7 kg. W tym przypadku mamy więc do czynienia z rodzinną mobilizacją.

POD OKIEM SPECJALISTÓW
Centrum Rehabilitacyjno-Szkoleniowe Odnowy Biologicznej "Remus" w Głuchołazach prowadzą dwaj panowie - Leszek Jędrusik - lekarz internista, specjalista chorób płuc i Wiktor Grubiak - fizjoterapeuta, specjalista terapii manualnej oraz ustawiania kręgosłupa metodą Koltenborna. Obaj posiadają wieloletnią praktykę w leczeniu unikalną metodą samooczyszczenia organizmu w oparciu o ponadosiemdziesięcioletnie doświadczenie niemieckich profesorów: Buchingera i Fehrneta. Metoda ta oparta jest na piętnastodniowej głodówce leczniczej i uznana za świetną profilaktykę w wielu schorzeniach, m.in.: otyłości, cukrzycy utajonej i typu II, nadciśnieniu tętniczym, miażdżycy, chorobie wieńcowej, stanach zapalnych jelit, nerwicy, depresji, przewlekłych schorzeniach kręgosłupa. - Na początku trzeba oczyścić cały układ pokarmowy - mówi Wiktor Grubiak.

ZIMNA WODA ZDROWIA DODA
Każdy dzień terapii jest ściśle zaplanowany. Zaczyna się od półgodzinnej gimnastyki. Później są posiłki, tzn. śniadanie, obiad, kolacja, które tutaj mieszczą się w szklance napoju. Ten eliksir to woda z miodem i cytryną, która musi wystarczyć kuracjuszom na cały dzień. Musi wystarczyć i wystarcza. Spotykamy się pod koniec turnusu, więc kuracjusze otrzymują już od kilku dni sok, a oprócz tego wysoko zmineralizowaną wodę mineralną. Na stole stoją jeszcze dwie niewielkie salaterki z ugotowanym ryżem. Taka kulinarna "rozpusta" możliwa jest tylko teraz, pod koniec turnusu, i tylko dla osób szczupłych, które przyjeżdżają tu nie z nadwagą, ale po to by oczyścić organizm. - O jedenastej idziemy nad strumyczek - mówią kuracjusze. Od pierwszego dnia zażywają kąpieli w górskim potoku w Jarnołtówku, gdzie mieszkają. Dla przypomnienia dodam, że mamy deszczowy i nad wyraz chłodny koniec września: - Gdyby ktoś mi powiedział, że będę kąpała się o tej porze roku w wodzie, tobym kazała mu się puknąć w głowę - rzuca któraś z pań, a całe towarzystwo wybucha śmiechem. Wracając do rozkładu dnia jest jeszcze jeden z jego punktów. który zawsze ma miejsce przed "strumykiem". To niezwykle ważna w całym procesie gimnastyka oddechowa. Rekordziści doszli do nadzwyczajnych rezultatów - wytrzymują trzy minuty bez oddychania: - Pani Gertruda, która przyjechała z Opola, na pierwszym treningu wytrzymała tylko dziesięć sekund - opowiada wskazując na starszą panią sympatyczną kobietę prowadzący te zajęcia. - Teraz już wytrzymuje dziewięćdziesiąt. Organizatorzy wykorzystują lokalizację ośrodka w pięknej górskiej miejscowości. Są więc spacery po okolicy, wycieczki do Zlatych Hor, gdzie znajduje się kopalnia z mikroklimatem podobnym do tego, który panuje w kopalni w Wieliczce. Są również seanse tlenowe. Poza tym gimnastyka, basen, sauna. Jednym słowem nieustanny ruch, nieustanne zajęcia.

OBIAD NA ZAPAS
Średnio kuracjusz traci podczas głodówki w Jarnołtówku 10 kg. Pierwsze kilogramy znikają już w czasie przygotowania do kuracji. Przez dwa tygodnie przed rozpoczęciem głodówki stosuje się dietę pozbawioną białka zwierzęcego, a po zakończeniu turnusu dietę jarską i znów dietę pozbawioną białka zwierzęcego. Każdą z nich przez dwa tygodnie. Pytam kto schudł najwięcej. Okazuje się, że jeszcze nie było konfrontacji: - Chyba Antoni. Na pewno będzie miał czternaście do tyłu. Wymieniamy właśnie adresy i będziemy wzajemnie się dopingować do dalszego spadku wagi. Ale są i mniej zdyscyplinowani kuracjusze: - Mieliśmy w czasie poprzedniego turnusu dwie panie, które przyjechawszy tutaj w piątek zjadły "przezornie" podwójny obiad - wspomina Leszek Jędrusik. - Pomyślały, że ten obiad pozwoli im przetrwać do poniedziałku, a później to już jakoś będzie. I było. Wytrzymały cały turnus i jeszcze go sobie przedłużyły do 19 dni. Nawet teraz nie wierzą, że tyle nie jadły. Głodówka kojarzy się z utratą wydolności, ale to mylne pojmowanie kwestii. Tak jest w trzecim-czwartym dniu, ale później cały czas wydajność wzrasta. Dowodem tego niech będą testy wysiłkowe pacjentów. Po powrocie do normalnego życia, codziennych obowiązków, będą narażeni na pytania związane z głodówką, które rodzić będą kolejne, może czasem śmieszne: "A co tam jedliście?, "Może sałatki?", "Chociaż jarzynki? Nie kłam, że nic...". Już myślą, jak się uchronić przed złym życiem, złym jedzeniem, złym oddychaniem. Wszyscy zgodnie twierdzą, że dużo dały im codzienne wykłady i na pewno będą się do nich stosować, a poza tym liczą na siłę swojej woli: - Zanim coś zjemy będziemy się trzy razy zastanawiać - mówią.

TECHNOLOGIA ODCHUDZANIA I CHEMIA GRUPY
O głodówce w Jarnołtówku dowiedzieli się pocztą pantoflową: - Miałem kolegę, który ważył 126 kg i zaczął się, że tak to określę, "chałupniczo" odchudzać w Gdańsku. Rezultatów specjalnych nie było. Potem przyjechał tu do Jarnołtówka. Przygotowując się do kuracji stracił 7 kg, na miejscu 16 kg i w domu dołożył, a raczej odjął do tego jeszcze 8 kg, i nie poznałem go. Wyglądał jak za naszych czasów studenckich - opowiada Stanisław. - Decyzja była prosta i pokierowana poniekąd zazdrością. A poza tym ten kolega pracuje na stanowisku dyrektorskim, a odkąd schudł, mimo intensywnych zajęć, nie czuje zmęczenia. Przeważającą motywacją do przyjazdu tutaj jest nadwaga, ale i dolegliwości, które ona powoduje: - Uczucie głodu tak naprawdę odczuwa się przez trzy pierwsze dni - mówi Wiktor Grubiak. - Często towarzyszą im bóle głowy. W tym pierwszym tygodniu celowo kuracjusze mają tak zorganizowany czas, by nie było czasu na myślenie o głodzie, by ciągle coś się działo. Nie zostawiamy ich samych nawet na chwilę. Uczestnicy turnusu zgodnie stwierdzają, że na przeprowadzenie głodówki w domu nie ma szans: - Ja próbowałem, ale bóle głowy są nie do zniesienia - mówi kuracjuszka z Nysy. - Tutaj jest cała technologia odchudzania i rewelacyjna opieka - mówi Stanisław. - Power taki się dostaje, że hej! - wtrąca ktoś z młodszych. - A przy tym człowiek się uspokaja i wycisza, i to trwa przez jakiś czas po powrocie do domów. Nie wszyscy przyznali się rodzinie, że jadą głodować: - Wiedzą, że pojechaliśmy do sanatorium i to poniekąd prawda. Oszczędzimy im tym samym zmartwień. Przecież osoby strajkujące po czterech dniach głodówki wywożone są na sygnale, więc głodówka sama w sobie, póki co, w Polsce nie kojarzy się najlepiej. Ale oni leżeli przez te cztery dni, a my cały czas się ruszamy. Codziennie są też wspaniałe wykłady na temat oczyszczania i zabiegi: hydroterapia, sauna, basen, gimnastyka, spacery, masaże. Jest jeszcze coś niezwykle ważnego, tzw. chemia grupy czyli wzajemna mobilizacja. - Głodówka może trwać do 21 dni, potem mogą pojawić się nieodwracalne skutki, np. zmiany w mięśniu sercowym - mówi dalej Wiktor Grubiak. - Bardzo często polskimi ośrodkami, w których prowadzi się głodówki, kierują bioenergoterapeuci. U nas nie trzeba mieć na to specjalnego pozwolenia, dlatego zdarzają się turnusy, które nie powinny być organizowane, gdyż nad kuracjuszami nie czuwa kompetentna kadra, a głodówki w takich miejscach mogą być niebezpieczne. My stosujemy metodę starą - samooczyszczenia w oparciu o prawie osiemdziesięcioletnie doświadczenie profesorów Buchingera i Fahrnera w terapii głodem. Ci profesorowie w latach dwudziestych założyli w Szwarcwaldzie kliniki, które istnieją do dziś, i przez które przewinęły się setki tysięcy ludzi.

NIE DRAŻNIĆ JEDZENIEM
Na zakończenie turnusu jest ognisko, w tym wypadku z pieczeniem...chlebka. Każda osoba przy wyjeździe otrzymuje wskazówki co do diety: - Turnusy są maksymalnie dwudziestoosobowe, bo tylko w ten sposób możemy do każdej z tych osób podejść indywidualnie, zapewnić opiekę lekarza, fizjoterapeuty, pielęgniarki, psychologa. Osoby, które tu przyjeżdżają, podpisują oświadczenia, że będą uczestniczyć w zajęciach, które są obowiązkowe. Atmosferę możemy rozluźnić w drugim tygodniu, za to w pierwszym musimy czuwać nad nimi - nie ma samotnych wyjść. Jedynie w niedzielę są trzy godziny czasu wolnego. Kilka razy zdarzyło się nam, że ktoś z turnusu zaczynał podjadać. Oczywiście nie ma problemu. Jesteśmy ludźmi i nie wszyscy muszą to wytrzymać. Jednocześnie taka osoba nie może drażnić grupy. W drugim tygodniu robimy badania moczu. Wtedy się okazuje kto głodował i czy były osoby podjadające. Nawet ta niewielka ilość ryżu wychodzi w wynikach. Przy zachowaniu tych wszystkich wskazówek, nakazów i zakazów metoda jest skuteczna w 90 procentach.

Agnieszka Groń
arytkuł Nowiny Nyskie / 3 październik 2002r.




Aktualności

Terminy na 2019 Rok

31.03.2019 - 12.04.2019
06.10.2019 - 18.10.2019

Serdecznie zapraszamy!